Depresja pocovidowa

Depresja pocovidowa

Szacuje się, że co trzecia osoba, która poważnie przechorowała COVID-19, zmaga się z utrzymującymi się objawami neurologicznymi oraz psychicznymi.

Rok 2020 został w całości podporządkowany pandemii koronawirusa. Wielu z nas zostało zmuszonych do obowiązkowej kwarantanny, ograniczenia kontaktów towarzyskich oraz przejścia na pracę zdalną. Te wszystkie czynniki sprawiły, że musieliśmy stawić czoła nowej rzeczywistości. Nie wszyscy jednak zaadaptowali się w niej tak samo dobrze.

W efekcie tego, w 2021 roku znacząco wzrósł odsetek osób cierpiących na depresję.

Przymusowe zamknięcie mnóstwa sektorów gospodarki i zwolnienia, sprawiły, że wielu z nas straciło pracę i musiało znaleźć nowe miejsce zatrudnienia lub zmienić swoje kwalifikacje. Jak wiemy, znalezienie nowej pracy w pandemii może trwać nawet kilka miesięcy. Destabilizacja i problemy finansowe są jednym z wielu czynników negatywnego wpływu na psychikę w obecnej sytuacji epidemicznej.

Jednak nie tylko sytuacja zawodowa stała się dla wielu prawdziwym utrapieniem. Osoby samotne, czy młodzi ludzie, którym regularne kontakty towarzyskie przynosiły radość oraz stały się sposobem na spędzanie wolnego czasu, odczuwają obecnie niekorzystny wpływ izolacji społecznej. Z drugiej strony, ograniczenia wynikające z regulacji sanitarnych, które zalecają przebywanie w domach, mogą być prawdziwą gehenną dla osób doświadczających przemocy domowej.

Niezależnie od wieku, czy sytuacji życiowej i zawodowej, wielu ludzi obawia się o zdrowie swoje i swoich najbliższych. Ten długofalowy lęk może trwać wiele tygodni i miesięcy. Co więcej, jeśli zaobserwujemy trudną sytuację u innych osób, niekorzystne prognozy w związku z przebiegiem epidemii, pojawia się poczucie społecznego zagrożenia. Ta wszechobecna niepewność stanowi ważny czynnik ryzyka pojawienia się depresji.

Według WHO depresja będzie stanowiła drugie, najbardziej poważne schorzenie o zasięgu globalnym. Już przed pandemią chorowało na nią wiele osób, a obecnie cierpi na nią ok. 264 mln ludzi na całym świecie.

Depresja podczas trwania pandemii ma również inną stronę, medyczną. Obecnie coraz częściej możemy usłyszeć termin „depresja pocovidowa”, a w przyszłości prognozuje się powstanie osobnej jednostki chorobowej: „zespół stresu pocovidowego”. Szacuje się, że co trzecia osoba, która poważnie przechorowała COVID-19, zmaga się z utrzymującymi się objawami neurologicznymi oraz psychicznymi. Wśród nich występują stany lękowe i depresyjne, zachowania unikające, zaburzenia pamięci, chroniczne zmęczenie, bóle głowy czy problemy z koncentracją.

Lękowe ocenianie rzeczywistości czy objawy psychosomatyczne nie tylko stanowią przeszkodę w codziennym, sprawnym funkcjonowaniu, ale również zmniejszają kreatywność i nasilają frustrację. Nie zapominajmy, że nieleczona depresja może mieć długofalowe skutki prowadzące do poważnego zagrożenia zdrowia i życia. W takiej sytuacji nieocenione może okazać się wsparcie bliskich osób połączone z odpowiednią farmakoterapią i/lub psychoterapią przeprowadzoną przez specjalistę.

Udostępnij wpis:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on email