poniedziałek, 4 lipca, 2022

Jak pandemia wpłynęła na kobiety w ciąży?

Ciąża zazwyczaj jest wymagającym czasem dla kobiety, zarówno pod względem fizycznym, emocjonalnym, jak również może wpływać na jej ogólny dobrostan psychiczny. Kobiety, które były w ciąży podczas pandemii i w tych warunkach rodziły, były narażone na wiele czynników ryzyka, które wcześniej przed pandemią nie występowały. Co więcej, zmiana sytuacji okazała się nagła i oddziaływała na wiele obszarów życia, trudno więc było się do tego przygotować. Po dwóch latach obecności wirusa SARS-CoV-2 możemy już powiedzieć trochę więcej o tym, czego doświadczyły kobiety w ciąży i czego nadal mogą doświadczać. Możemy również wywnioskować jakie czynniki chroniące okazały się pomocne w tym czasie dla kobiet w ciąży oraz ich partnerów. 

9 miesięcy dostosowania

Decyzja o staraniu się o dziecko mogła nie należeć do najłatwiejszych przed pandemią. Osoby, które chciały zostać rodzicami analizowały wiele czynników – stabilizacja finansowa, sytuacja w pracy, możliwości lokalowe oraz zdrowie obu partnerów. Konsekwencje pandemii spowodowały zachwianie stabilizacji części z tych analizowanych obszarów. Przez co decyzja o posiadaniu dziecka mogła stać się trudniejsza. Natomiast zdaje się, że przyszli rodzice nauczyli się dostosować do niezależnej od nich sytuacji. Obecność globalnego wirusa mogli włączyć jako kolejny czynnik do przeanalizowania podczas starań o dziecko. Przyszli rodzice zmienili myślenie z tego jak było kiedyś i kiedy to wróci na tak jest teraz i co możemy z tym zrobić.

Praca nad zmianą myślenia nie zniwelowała oczywiście pojawiających się obaw i stresu związanego z czasem ciąży.  Natomiast ta umiejętność dostosowania się do sytuacji wydaje się, że mogła być jednym czynników chroniących przed rezygnacją z decyzji o posiadaniu potomstwa i chronicznemu stresowi, towarzyszącemu ciąży w pandemii. 

Warto dodać, że kobiety będące w ciąży w porównaniu do ogólnej populacji mogły odczuwać większe obawy w perspektywie zachorowania na COVID-19 niż obawy o utracie płynności finansowej czy obniżeniu jakości życia. Jednym z powodów tej różnicy może być to, że od ich stylu życia zależy zdrowie ich samych oraz zdrowie ciąży. Odczuwanie takiej presji jest naturalne podczas ciąży, ale znacząco zagrażający czynnik zewnętrzny (tj. pandemia) może te obawy potęgować. Stałe odczuwanie napięcia emocjonalnego i brak możliwości jego redukcji, może wiązać się z występowaniem wysokiego stresu, a świadomość jego odczuwania powoduje, że możemy jeszcze bardziej się stresować. W ten sposób wchodzimy w zamknięty cykl emocjonalny, który niezaopiekowany może przyczyniać się do powstania poważniejszych stanów zaburzenia afektu, jak na przykład depresji. 

Szpital i hospitalizacja 

Lęk kobiet w ciąży przed pobytem w szpitalu był zawsze naturalny. Mogło to być dla nich miejsce nieznane, większość specjalistów i procedur była dla nich równie obca. Natomiast dotychczas obawy te były związane głównie z oddziałem ginekologiczno-położniczym i ujawniały się wtedy, gdy kobiety aktywnie szukały informacji o szpitalu lub sprawdzały dany szpital na wizycie przed porodem. Dzięki temu na co dzień kobiety nie były wystawione na czynniki wyzwalające te obawy. 

Zmieniło się to oczywiście wraz z pojawianiem się pierwszych przypadków zachorowań. Informacje o wirusie zaczęły dominować w wiadomościach, mediach, portalach społecznościowych i rozmowach ze znajomymi. Większość tych informacji była jasno związana z medykalizacją codziennego życia – obrazy łóżek szpitalnych, środków sanitarnych, obecność medyków i medyczek w mediach, czy sygnały karetek za oknem. To wszystko mogło spowodować, że kobiety w ciąży mogły być przebodźcowane informacjami okołomedycznymi i mogły je przekładać na zbliżający się termin porodu. Cały ten obraz mógł wpływać na odczuwanie napięcia, które było nieustannie podsycane informacjami z różnych źródeł. 

Kobiety w ciąży mogły się czuć tym wszystkim bardzo przytłoczone i trudno mogło im być racjonalnie oddzielać codzienne życie od perspektywy porodu w warunkach reżimu sanitarnego. 

Zmianie uległ również kontakt personelu medycznego z pacjentką na oddziale. Z uwagi na ograniczenie ewentualnego zarażenia się pacjentki korzystano z czynników mających temu zapobiec. Główną ochroną są stosowane zakrycia ust i nosa. Używanie masek przez personel medyczny i pacjentki nie wpływa oczywiście na jakość udzielanej pomocy, natomiast może wpływać na ogólne poczucie bezpieczeństwa psychicznego pacjentki na oddziale. Kobiety mogą nie widzieć z kim rozmawiają, mogą mieć trudność z rozpoznaniem swoich lekarzy i lekarek. Przez co również mogą nie wiedzieć do kogo mogą się zwrócić z pytaniem czy potrzebą pomocy. Taka zależność może wpływać na poczucie samotności i wyobcowania na oddziale położniczym. 

Samotność jest dużą trudnością dla ciężarnych przebywających na oddziale, głównie również dlatego, że zostały wstrzymane lub ograniczone porody rodzinne i wizyty bliskich. Odcięcie od wsparcia rodziny i bliskich w tak szczególnym momencie w życiu jest bardzo trudne dla przyszłych matek, ale również dla ojców, którzy całkowicie zostają pozbawieni doświadczenia narodzin własnego dziecka. 

Nie da się również pominąć obaw przed zachorowaniem na COVID-19, będąc w

szpitalu. Pomimo zachowania szczególnych ostrożności, szpital wydaje się być miejscem, gdzie łatwo jest się zarazić. Zwłaszcza gdy jest się zmęczoną po porodzie mamą. Kobiety czują również lęk przed ewentualną separacją noworodka, gdy jedno z nich będzie mieć dodatni wynik testu.

Czynniki chroniące 

Obok wszechobecnych zmian, które mogły wpływać na jakość funkcjonowania kobiet w ciąży, można również zauważyć czynniki, które przyczyniły się do stabilizacji sytuacji życia ciężarnych i młodych mam.  

Odwiedziny noworodka i mamy przez bliskich było powszechne przed pandemią. Było to oznaką sygnalizacji wsparcia społecznego oraz było to podtrzymanie kulturowej tradycji. Spotkania takie mogą być pomocne dla młodych rodziców, otrzymywali oni realną pomoc i czuli, że swoje szczęście mogą dzielić z rodziną i bliskimi. Natomiast, odwiedziny takie mogły być również trudne i kłopotliwe. Rodzice byli w nowej sytuacji, w której musieli zacząć układać życie pod kątem opieki nad noworodkiem – dezorganizacja, niewyspanie i stres to jedne z tych aspektów. W tym czasie naturalne jest to, że młodym rodzicom nie chciało się wkładać resztek energii w przyjmowanie gości. Zmęczenie rodziców mogło przyczyniać się również do zwiększonej reaktywności emocjonalnej w kontakcie z innymi, więc nie trudno było o spory czy konflikty przy takich odwiedzinach. 

Izolacja była doskonałym argumentem dla rodziców, aby nie przyjmować gości w pierwszych tygodniach powrotu z sali porodowej. Dzięki temu można było odnajdywać się w nowej roli na własnych zasadach, niedyktowanymi odwiedzinami cioć i sąsiadek. A potrzebne wsparcie, rodzice mogli otrzymywać przez telefon czy komunikatory internetowe. 

Pandemia przyczyniła się do konieczności i popularyzacji pracy zdalnej. Okazało się to bardzo pomocne dla rodzin z noworodkiem. Ojcowie mogli być obecni w wychowaniu dziecka przez większość dnia, wspierać na bieżąco partnerkę w opiece nad nim oraz dawać jej wsparcie, gdy tego potrzebowała. Uważa się, że obecność ojca w domu podczas pandemii mogła ograniczać również sposobność do zachorowania na depresję poporodową lub ograniczać jej ostry przebieg. 

Wydaje się, że ważnym było również poczucie jedności w trudnej sytuacji. Kobiety wracające do domów po porodzie odnajdywały się w nowej rzeczywistości i w podobny sposób mogli to robić jej znajomi. Dzięki temu mogło powstać poczucie jedności i współdzielenia (współodczuwania), co jest oznaką ogromnego wsparcia. Poza środowiskiem bliskich osób, wsparcie w tej sytuacji było widoczne na grupach rodzicielskich. 

Jako kolejny czynnik, który mógł być ochronny dla kobiet w ciąży i po porodzie można uznać również zwiększenie świadomości o zdrowiu psychicznym w mediach społecznościowych. Tak samo pomocna mogła być zmiana realizowania pomocy specjalistów zdrowia psychicznego, gdzie forma teleporady psychiatry czy video konsultacji psychologa okazała się ogromnym ułatwieniem dla mam, które nie miały czasu zorganizować tak życia z noworodkiem, aby udać się fizycznie po pomoc.   

Jak widać kobiety w ciąży i ich partnerzy doświadczyli wiele niespodziewanych trudności w czasie pandemii. Natomiast korzystanie ze swoich zasobów radzenia sobie oraz przez wzajemne wsparcie, przyszli rodzice mogli poradzić sobie wystarczająco dobrze w nowych realiach funkcjonowania społeczeństwa. 

Cezary Brygier
Psycholog, absolwent Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej. Głównie specjalizuje się w pomocy z obszaru kryzysu okołoporodowego i prokreacyjnego, udzielając konsultacji i poradnictwa psychologicznego. Związany również z publiczną ochroną zdrowia. Tym samym praktykuje i rozwija warsztat pracy na oddziale neonatologicznym oraz w przychodni. Zwraca dużą uwagę na destygmatyzację zdrowia psychicznego.

powiązane artykuły

3,409FaniLubię
1,526ObserwującyObserwuj
103SubskrybującySubskrybuj
- Advertisement -

Popularne artykuły

%d bloggers like this: